Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ankieta

Czy jesteś za utworzeniem poradnika cenowego, "co i za ile" na naszym forum?





Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.

Aktualnie online

· Gości online: 10

· Użytkowników online: 4
Thoor, manus, kowalma, tomek0911

· Łącznie użytkowników: 13,605
· Najnowszy użytkownik: easyrider

Poważny dzwon Clarksona...

Informacje Motoryzacyjne

Prawdziwym fanom motoryzacji marki Alpine nie trzeba przedstawiać.

Młodzieży spieszymy wyjaśnić, że nie chodzi nam bynajmniej o ukochanego przez buntowniczych młodzieńców producenta głośników i tub basowych, które potrafią skutecznie odbić szpachlę z pokrywy bagażnika leciwego golfa. Alpine to należąca do Renault marka, która powstała w połowie dwudziestego wieku we Francji i na stałe wpisała się w historię motoryzacji.

W latach siedemdziesiątych była tym, czym nieco później stała się Lancia, Subaru, a dzisiaj Citroen. Jej samochody niepodzielnie panowały na rajdowych OSach. W 1971 roku, na salonie samochodowym w Genewie firma zaprezentowała kultowy model o nazwie A-310. Wykonane z włókien szklanych nadwozie przypominało nieco słynne ferrari 365 GTB daytona. Mimo że silnik umieszczony był z tyłu (napęd oczywiście na tylną oś), a zbiornik paliwa i bagażnik o symbolicznej pojemności 75 litrów przeniesiono do przodu, w aucie udało się wygospodarować miejsce dla czterech osób (2+2).
Mocnym punktem były osiągi. W 1971 roku napędzający alpine silnik o pojemności 1,6 litra osiągał moc 125 KM - auto przyspieszało do setki w 8,7 s., prędkość maksymalna wynosiła aż 215 km/h. W 1976 roku ofertę uzupełnił V6 o mocy 150 KM, ten sam który napędzał również słynnego De Loreana DMC-12, volvo 260 czy peugeota 604. Alpina A-310 przyspieszała do steki w 7,8 sekundy.

Ten właśnie silnik (nieco zmodyfikowany) pojawił się później w nawiązujących do A 310 modelach GTA i A 610 w 1991 roku. Nowy wóz rozpędzał się do setki w mniej, niż 6 sekund.

Samochód dostarczał niesamowitej frajdy z jazdy, ale nad autem o takich osiągach i tylnym napędzie niełatwo było zapanować. Z typową dla siebie uszczypliwością wspomniał o tym w jednym ze swoich programów Jeremy Clarkson taranując samochodem betonową barierę. Wypadek wyglądał niezwykle widowiskowo i niebezpiecznie, ale guru samochodowej ironii wyszedł z tego cało. Oczywiście, nie próbujcie tego w domu. Tylko koty i prezenterzy telewizyjni mają po dziewięć żyć i zawsze spadają na cztery łapy...

film z wypadku:
http://poboczem.pl/news/powazny-dzwon-clarksona,1216211

źródło: poboczem.pl

Komentarze

#1 | Pedro dnia November 29 2008 18:15:40
to stary top gear był.. nawet bardzo stary.. a cały ten wypadek to przecież nie na serio - tzn Clarkson nie siedział w środku, nie bądźcie naiwni...

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Wygenerowano w sekund: 0.02
7,546,200 Unikalnych wizyt